IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Revisteles Fillflame

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Revisteles
Kadet
avatar

Dołączył : 08/09/2013
Posty : 69

PisanieTemat: Revisteles Fillflame   Nie Wrz 08, 2013 7:34 pm

Imię i nazwisko - Revisteles Fillflame
Wiek - 18, narodzony w czasie okresu wielkich mrozów i zamieci.  (Czyt. Zimy)
Teren zamieszkania - Mur Sina, Okręg Hermiha – Miejsce pracy rodziny to Centrum Siny jako Żandarmeria.
Ranga - Kadet – Etap w połowie drogi do ukończenia nauki wojskowej i przydzielenia do oddziału.

Wygląd - Ma dosyć  egzotyczną urodę, jeśli można to tak oczywiście ująć. Przede wszystkim jest jeden główny problem, po matce odziedziczył dosyć skrajnie albinizm. Jego głównymi rzucającymi się cechami w oczy, to przede wszystkim rubinowe, wręcz krwiste oczy. Białe niczym śnieg włosy, oraz jego uwydatnione bielutkie zębiska, a prędzej już siekacze tylko określają go mianem potwora, choć z owymi stworzeniami nie ma nic wspólnego. Posiada niesamowicie bladą karnacje, wszak posiada wszędzie słabe ilości pigmentów, więc jego jasna kolorystyka nie powinna ani trochę dziwić. Z tego względu z chęcią ubiera się na czarno i najpewniej ubiór który ukazuje przynależność do konkretnego oddziału, jeśli już zostanie do niego przydzielony. Mierzy on ponad 190cm, co czyni go zwłaszcza w tych czasach dosyć wysokim, czyli mamy już w ogóle niepasującego wśród innej społeczności. Choć nie ma żadnej zbytniej krzepy, ma za to wygimnastykowane i dobrej kondycji ciało. Trzeba też przyznać, że zwykle rzadko ukazuje głębsze wyrazy odczuć w swojej mimice, zwłaszcza gdy przebywa wśród obcych i nie ma to nic wspólnego z wywoływaniem wybuchu.

Charakter - Czasami bardzo ciężko odebrać jego charakter, zwłaszcza że w pewnych momentach zmienia nastawienie. Pierwsze wrażenie daje, że jest dosyć cichym buntownikiem. Zawsze chce więcej, zawsze chce zgłębić to co jest dla niego niedostępne, ale do tego wszystkiego jest dosyć opanowany. Stara się wszystko uzyskać głową niż przedzierać się bezmyślnie byle tylko dotrwać do celu. Jeśli jego umysł zawodzi, nie widzi jak to obejść opada jego determinacja. Co wtedy mógłby zrobić? Wysadzić. Jeśli uznaje, że jest coś nie da się obejść głową, to zrobi całą resztę chemia. Wysadzanie powoduje u niego delikatne zaburzenie, coś jak dziecko w swej pasji wyczekujące fajerwerków. Jak dokładniej to rozumieć? Po prostu uwielbia wybuchy, wysadzanie, detonacje i wszelkie bliskie temu pokrewieństwa których synonimów zna przerażająco wiele. W innym przypadku stara się nie okazywać emocji, zwłaszcza gdy jest w akcji i wszelkie emocje źle mogą wpływać na jego celność oraz dokładność. Co jednak nie zaprzecza, że potrafi walnąć trochę cynizmu w pewnym towarzystwie, ale jeśli myślicie że spowodujecie u niego wybuch gniewu, łgania o litość czy wybuch śmiechem… No to się zawiedziecie. Wycisza wszelkie impulsywne emocje, a przynajmniej o to się stara. Czy potrafiliście pojąć jego charakter po tym opisie? Mówiłem, że to nie jest łatwe, w końcu któż pojął bardzo doskonale psychologie ludzkiego umysłu czy stylu życiowego w społeczeństwie? Niewiele.

Ekwipunek
-> Wojskowy Kozik Brylie - Jest to nie dość, że regularnie ostrzony i bardzo pożyteczny, to w dodatku jest to pamiątka od ojca któremu służyła od początków wojskowego szkolenia. Jest bardzo zżyty i najczęściej chowany pod ubraniem w okolicach prawego boku. Drewno które jest uchwytem kozika jest wykonany z solidnego, bardzo ciemno-brązowego drewna, wręcz nachodzi w odpowiednim oświetleniu doza czerni. Ostrze 35cm wysuwa się odpowiednim ruchem dłoni i jest jednostronnie-ostre, ktoś nie wiedzący jak odpowiednio wysunąć je, najpewniej tego nie zrobi.
-> Bliźniacze Tamarskie Torby - Są po przeciwnych stronach jego boków, nie są żadnej konkretnej wielkości by nie stracić na mobilności. W jednej przechowuje wszelką potrzebną amunicje do strzelb, karabinów. Jeśli dostanie flary do wyposażenie, najpewniej też je tam przechowa. W drugiej za to ma różnego gatunku proch, torba więc jest bardzo zabezpieczona by nie dotarły żadne zawilgocenia i by nie była łatwo podatna na podpalenie.
-> Mini-Coltowiec - Nazwa jest bardzo mylna, nie ma nic wspólnego z współczesnymi coltami. Broń jest bardzo prosta jak na te czasy i wielkością prasuje się do poręcznych pistoletów. Zalicza się do gatunków flintlock’ów, jest odpowiedni utwór do sypania prochu i uprzednio kule. Jest również solidny zatrzask który natychmiastowo powoduje iskry potrzebne do zapłonu. Całość konstrukcji wykonany jest z drewna dla wygody ułożenia, a wewnętrzne z wysokiej jakości stali z odpowiednim ujściem, do nie zapchania nieprzyjemnym stężeniem.
-> Pocmocznie Gogle Korderleya - Czarne gogle które zwykle spoczywają na jego czole, zsuwa je gdy potrzebuje uchronić oczy, choćby przed piaskiem w czasie celowania, czy iskier kiedy coś montuje.
-> Zaopatrzeniowy Plecak – Najzwyklejszy, ale za to porządnie zrobiony zajmujący pewną część pleców. Aktualnie niewiele co się tam znajduje i też nie jest planowane by było tam coś cięższego, co by to tylko przeszkadzało. Jeśli już będzie tam chował, to podstawowe narzędzia do wykonywania zasadzek czy narzędzia do napraw. Poświęca również w pakowaniu dużo czasu, by w czasie trójwymiarowych manewrów nic nie doznało uszkodzenia nawet w poważnych turbulencjach i by wszystko można było bez problemowo wyjąć.
-> Karmazynowa Flara – Informuje jego sporą rodzinę o problemach, jest to znak spostrzegawczy znany także wśród ich znajomych którzy z pewnością poinformują jeśli nie zauważyli sami. (Więcej w historii)

Inne

Kwestie Ujemne
-> Defekt w Zwarciu - Próby efektywnego dokonywania walki ostrzami w jakiejkolwiek formie, zwłaszcza w trójwymiarowym ataku spełzają u niego na totalnych porażkach. Kompletnie stracił też determinacje by próbować w tej sprawie więcej. Ustalił, że nigdy nie podejdzie do tytana na długość ostrza, a prędzej na efektywny zasięg broni palnej.
-> Zwrotność i Zawodność – Nie potrafi dokonywać szybkich zwrotów w trójwymiarowym manewrze, jest to tylko dodatkowy defekt potwierdzający, że nie nadaje się do bezpośrednich walk.
-> Stajnia Defektem – Nie potrafi okiełznać koni, przebywanie na powozie nie stanowi jeszcze problemu, ale osobiste dobranie się do wierzchowca kończy się, że ten albo zaraz go zrzuci, albo sam zleci będąc już wcześniej zrażonym do owych zwierząt.
->= Ah! Parzy! – Ze względu na swoją albinoskie schorzenie i skrajnie bladą skórę, pigmenty nie zatrzymują na skórze tak dobrze ciepła jak u innych. Z tego względu organizm szybciej się nagrzewa, co za tym idzie? Nie może przebywać zbyt wiele na słońcu, bo jest to dla niego bardzo szkodliwe.

Kwestie Zalet
-> Mistrz Zasięgu – Biorąc pod uwagę jego zawodność w kwestii zwarcia, można było szybko uznać go za skreślenie z wojskowej procedury. Jednak okazało się, że wykazuje się niesamowitą precyzją w wszystkim czego próbuje się  dokonać. Dotyczy to jak i celności, jak montowania wszelkich zabawek, czy konstruowaniu skomplikowanych pułapek.
-> Mistrz Zasadzek – Ze względu, że w bezpośrednim ataku nie bardzo się nadaje, skupia się na wykorzystaniu głowy. Stara się przygotować wszelkie ustrojstwa które dadzą mu przewagę nad przeciwnikiem. Zapadnie? Wysuwane powierzchnie? Unieruchamiające konstrukcje? Zapłony prowadzące do totalnych wybuchów? Tak to jest bardziej jego żywioł.
-> Koordynacja czy Kondycja? - Nie posiada ogólnie zbyt wielkiej siły jaką mogliby poszczycić się typowi walczący zwarciu. Lecz jego kondycja jest na wysokim poziomie, potrzeba utrzymania wdechu i sprawnej celności nawet w locie czy biegu była dla niego priorytetem. Wymaga od organizmu w kluczowych momentach więcej pracy niż jest w stanie normalnie uzyskać. Zasada adrenaliny raczej wielu istotą nie jest obca. Potrafi też z tego względu szybciej biegać, czy piąć się do przodu, choć jak wiadomo wcześniej, z mobilności u niego gorzej.
-> Widzę Cię! – Ze względu na swoje schorzenie, rzadko wychodzi na słońce i jest bardzo przyzwyczajony do sztucznego oświetlenia. Czyli pochodnie, latarnie i tym podobne. W tym lekkim oświetleniu widzi znacznie lepiej niż przeciętny człowiek, doskonale się to też sprawdza przy jego wysokich umiejętnościach strzeleckich.

Marzenia
-> Wielostrzałowe Wyposażenie - Próbuje opracować technologie, która pozwoli bez potrzeby każdorazowego ładowania, strzelić co najmniej kilkakrotnie. Z tego względu czasami długo dłubie, przede wszystkim nad magazynkiem rodem z rewolwerów który odpowiednio przesuwa spustem kolejne pociski mogące pozbyć się bez przeładowania nawet większej ilości tytanów.
-> Punktowe Przebicie – Kolejna koncepcja która stara się opracować, amunicja która przy doskonałym wymierzeniu mogłaby za pierwszym strzałem nawet uszkodzić tylni kark tytana, powodując jego zgon. Nie tyle też sam to próbuje, co też stara się dowiedzieć czy inni już nie wpadli na podobny pomysł. Jednak wtedy trzeba znacznie zmodyfikować broń, co też bierze pod uwagę.
-> Początki Bazooki – To najpewniej najmniej realne marzenie, a zarazem największe które chciałby spełnić. Przenośna broń która mogłaby posiadać wybuchowy ładunek który przy odpowiednim ustawieniu się, wystrzeli w wyznaczony cel, biorąc oczywiście pod uwagę wszelkie poprawki. Jaki byłby to ładunek? Zależnie jaka amunicja byłaby przygotowana, to wtedy dawałoby popis dla Revistelesa.

Historia  
1. Początki Początków.
Co można powiedzieć o Revistelesie, oprócz spraw oczywistych tym czym jest? Poruszmy przede wszystkim kwestie rodziny, która jest bardzo ważna by zrozumieć na jakim tle się wychowywał. Jego rodzice poznali się gdy obaj byli kadetami, ojciec chciał wyjść z ubogiego życia i zadbać by niczego mu nie brakowało w życiu. Matka pochodziła z znacznie lepiej prosperującej rodziny, mówi się nawet, że płynie w niej nieco krwi szlacheckiej, lecz imigracja jej rodziny postawiła w znacznie mniej korzystnej sytuacji. Mając nowe życie za tymi murami i tak się wybili, nie stanowili biedoty ale również nie byli na żadnym w wyższych szczebli społeczeństwa. Matką ze względu na albinizm zawsze gardzono, poniżano też jej pochodzenie i uznawano, że będzie to kwestią czasu kiedy osądzi ją sama ludzkość. Postanowiła więc uzyskać wysokie profity dzięki Żandarmerii. Spotkała się z ojcem i choć byli początkowo sobie wrodzy, sam ojciec wręcz wykrzykiwał „Czym Ty cholera jesteś?!”. Jednak ojciec okazał się znacznie czulszą osobą, wiedząc jak bardzo nią gardząc a ta z determinacją dalej brnęła do przodu, po prostu uznał że sam nie będzie jej wchodził w drogę. Co więc dalej? Dalej próbował po prostu ją ignorować ale to nie powiodło się najlepiej. Doszło do grupowego ataku na nią, wszyscy wtedy posiadali ćwiczebny sprzęt do trójwymiarowego manewru wraz z uzbrojeniem. Próbowała od nich uciekać kiedy ci zabawiali się w „polowanie na potwora”, niestety nie byli tak bardzo obeznani z obsługą i jeden wpadł na drugiego. Wypadające ostrza z rąk spowodowały, że jeden przypadkowo uśmiercił drugiego. Ojciec i dwójka jego znajomych była tego świadkiem, oni sami nie zamierzali się wtrącać, ale on sam uznał że wymaga to jak największej interwencji. Wszyscy obarczyli „Białowłosą Wiedźmę” za czyny których winna nie była. Ojciec zatrzymał ich i kazał jej uciekać, on nie wyszedł z tego kompletnie cało. Nadszedł czas na sąd wojenny, dwójka znajomych która była tego świadkiem planowała milczeć a reszta która udział brała, kazała skazać ją za morderstwo. Ojciec jednak wyszedł z ambulatorium i pomimo ran ciętych wykrzyczał to co miał na sumieniu, wszyscy byli cicho, aż do momentu kiedy ostatnie jego wypowiedzi zakończyły się krwawym kaszlem. Matka pomimo gróźb ostrzału pomknęła by natychmiast pomóc mu wrócić do ambulatorium, choć tamta dwójka jej nie trawiła, nie zamierzała zostawić przyjaciela i ją wsparli. Z całego tego wydarzenia uznali, że przystąpią do roli świadków i powiedzą prawdę o wydarzeniu. Od tego momentu rodzicielka regularnie odwiedzała ojca i jak widać był to początek który spowodował narodzenie się Revistelesa.

2. Niemowlęce Krzyki.
Tak narodził się główny bohater tej całej opowieści, lecz nie był pierwszym dzieckiem. Miłość która połączyła hardego mężczyznę z albinoską narodziła przed nim jednego syna i córkę, w tej kolejności. Zaraz po Revistelesie nastała syn i dwie córki, jedna jeszcze daleko później. Gdy nadejdą aktualne momenty 18-letniego protagonisty, ta jeszcze będzie spowijała się w pieluchach. Jaka jest więc aktualna sytuacja? Rodzina jest bardzo obszerna i choć rodzina obu wspiera, to dość i tak ciężko utrzymać tą sytuacje. Matka zajmowała się w Żandarmerii bardziej papierkową robotą i nie miała zbytnio pracy fizycznej, ojciec za to na odwrót. Zajmował się przede wszystkim ochranianiem ważnych osobistości, przede wszystkim szlachciców wysokiego szczebla w społeczeństwie. Ostatnim regularnie przez niego branym szlachcicem, był pan Morcant. Na albinizm oprócz niego chorowała tylko jedna młodsza córka, najmłodsza akurat nie miała tego problemu, tak jak i reszta rodzeństwa. Najstarszy brat zamierzając uszczuplić finanse wysłał się natychmiast od młodych lat do wojska, stał się wtedy wzorcowym zwiadowcą, godnym wszelkiego podziwu. Nie będzie tu oczywiście żadnego porównania z sławnym Rivaille, do jego poziomu to raczej mało komu. Jego rodzina była bardzo blisko szlacheckich rodzin, lecz miała to zaraz za murami. Dlaczego tak? Zamieszkiwała okolice Okręgu Hermiha, co prawda najpierw musiałyby paść inne mury by tak bardzo im groziło, ale jednak i tak nie było to zbyt sprzyjające.

3. Mam proch, nie zawaham się!
Od pewnych młodych lat, mniej więcej zaczynając od 8, rozwinęła się już bardzo wysoko pasja wojenna młodego protagonisty. Rodzice byli w Żandarmerii, brat jeszcze w tym czasie starał się o wysokie wyniki jako kadet, to tylko zwiększało jego hobby. Jednak był problem który matkę męczył od najwcześniejszych lat. Nie był tolerowany wśród zwykłej społeczności, zwłaszcza typowego pospólstwa. Nie był silny i nie na tyle hardy co jego starszy brat, który najpewniej zadbałby o jego bezpieczeństwo, musiał więc radzić sobie sam. Szybko na potwora, przemianowano go na małego terrorystę. Jaka sytuacja spowodowała taki przewrót wydarzeń? Przede wszystkim to, że gdy odwiedzał wojskowe obiekty, podkradał jak to tylko było możliwe, narzędzia czy prochy strzelnicze i tym podobne. Wszystko co dostał w swoje łapy zamierzał wykorzystać w zemście. Pierwsze wybuchy idealnie spłaszały rywali i dawało mu to spokój, ale nie wszyscy byli tym tak przerażeni. Dziewczyna owego rodu Morcant zaciekawiła się jego wybuchami, a on był zaskoczony gdyż wyglądała znacznie inaczej niż reszta nękających go osób. Czym była odmienność? Może wydawać się to bardzo dziecinne, choć dzieckiem był! Mianowicie jej rudość stanowiła niesamowitą kwestie, choć to nie była tak rzadka cecha jak albinizm, ale jednak niewiele znał istot takiej urody. Póki dziewczyna zdawała się interesować hobby młodego protagonisty, ten z radością okazywał kolebkę swoich umiejętności jak i wiedzy.

4. Pozostały tylko huki.
Niestety koleżanka do której mógłby się swobodnie wymykać, nie mogła spędzać zbytnio z nim czasu. Nie dość, że posiada szlacheckie pochodzenie to już w tak młodym wieku, za nim nadeszła pełnoletność wydano ją za mąż. Dopiero teraz wiedział jak ważne jest dobre towarzystwo wśród pasji którą tworzył i mógł się radośnie pochwalić. Już w wieku 12 lat postanowił, że będzie wysoko znaczącym w statusie wojskowym, pozna ludzi którzy tak jak on, darzą rzemiosło strzelnicze na tak wysokim poziomie, które oddaje on sam. Co za tym idzie? Musiał w tej kwestii dojść do prawdziwej perfekcji, a mknęło to dosyć sprawnie, zwłaszcza że to było coś co wielbił i oddawał swej pasji. Rodzina go popierała, zwłaszcza że gdy ukończył 14 lat, matka była w kolejnej ciąży, więc pojawiłyby się kolejne wydatki. Ojciec widząc pasje swojego syna pomógł dołączyć mu do kadetów, nie dość, że widział w nim pasje która tylko rozwinie się w tym miejscu, to uszczupli wszelkie wydatki. Było to w połowie oschłe spojrzenie, ale tłumaczył sobie tym, że musiał pamiętać o dobru innych dzieci, a te już dorosłe poradzi sobie na dalszych etapach. Jednak musiał mieć pewność, pożegnał go więc oczywistymi słowami. „Przygotowałem dla Ciebie specjalną karmazynową flarę, poinformuje mnie że masz problemy. Wiesz co wtedy zrobię? Jako twój ojciec choćbyś był otoczony potwornymi tytanami, przybędę i wyciągnę z najgorszego. Pamiętaj o tym i zawsze wiedz, że rodzina jest najważniejszym elementem życia!” Były to najbardziej pokrzepiające słowa, była to też jedna z wielkich pamiątek które dostał od ojca, nie wspominając o jego wojskowym koziku. Była to jedna z rzeczy o którą poprosił Revisteles, za nim pożegna się na spory czas od ojca. Po jego 17 urodzinach uznał że czas na jego karierę, a wcześniej był dobrze przygotowywany przez jego ojca, odwiedzając często siedzibę Żandarmerii.

5. Patałach, łamaga!
Pierwsze pół roku było najprawdziwszą porażką w życiu Revistelesa. Zapewne każdy sobie teraz pomyśli „Historia się powtarza…”. I nie jest to błędne! Był nękany tak jak za dawnych czasów jego matka, nie mógł więc w pełni poświęcić się treningowi, ale starał się na tyle ile mógł. Ale to była tylko kolebka problemów jakie się okazały, rówieśnicy to tylko jeden z kilku powodów dla których młody protagonista chciał najlepiej wszystko wysadzić, nawet jakby zabił tym wielu niewinnych ludzi. Pierwszym z problemów była kiepska umiejętność obsługi pasa do trójwymiarowego manewru, a żeby przejść trzeba było potrafić się nim obsługiwać. Do swojego urządzenia usuwał kolby z zapasowymi ostrzami, był to też powód kolejnego defektu. Był kompletnie beznadziejny w używaniu ostrzy, a już zwłaszcza w zwarciu, uzyskiwał strasznie niskie wyniki w wszystkich tego kategoriach. Choć można uznać że był najszybszy z kadetów w biegu, to nigdy nie potrafił tak doskonale manewrować na urządzeniu jak inni. Na końcu uznali, by zrezygnował z wojskowego poligonu, by najzwyczajniej zajął się czymś innym. Pogodzenie się z tym faktem było dla niego niesamowicie trudne, czyżby przerósł swoje wszelkie możliwości? W długim zamyśleniu brał zimny prysznic w budynku dla wspólnego użytku, w końcu skończył i tam już czekała na niego cała banda. „Nie można nawet żyć w spokoju, bo jakiś odmieniec zajmie cały budynek. Co tutaj jeszcze robisz?! Wynocha!” Zignorował ich z zimnym wyrażeniem, skończyło się obrzuceniem kamieniami i silnymi urazami. Jak zwykle nie przejmowałby się tym tak bardzo, ale był jeden problem. Następnego dnia czekał go test sprawnościowy któremu zamierzał się poświęcić by nadal mieć szanse, nawet na najniższym szczeblu by dostać się choćby nawet do nudnej Żandarmerii i pracować przy ojcu. Niestety w kluczowych momentach osłabł i blokowały go okropnie bóle które pozostawili wcześniejszego dnia rówieśnicy. Słyszał tylko ich śmiech, oraz wyżej przełożonego instruktora który wypowiedział się jasno. „Jutro wyjeżdżasz, tutaj jest miejsce dla lepiej uzdolnionych.”

6. Porażka? Nigdy!
Dochodzimy teraz do aktualnych wydarzeń, co zrobił protagonista tej historii, by pomimo wszystkiego pozostać w kadetach? To w czym był najlepszy, wykonał arcydzieło swojego życia, wykonał pułapkę. Dorwał się do zaopatrzeniowego budynku gdzie zabrał to co potrzebował. Podszedł do winnych całej tej sprawie, gwizdnął i obrzucił ich puszkami naładowane ładunkami, ale ich zadanie było wydać straszliwy smród by poczuli się upokorzeni. ”Jesteś gównem, więc żegnam was jak na gówno przystało.” Jego słowa były bez większych emocji i odwrócił się pokazując swoje tyły, myślicie że puścili mu to płazem? Nigdy w życiu. Dokonali tego czego właśnie się spodziewał, pobiegli za nim chcąc wywrzeć zemstę i wytarzać w tym czym im zgotował. Wbiegł na małe zalesienie ci wraz za nim, niektórzy zabrali po drodze sprzęt do trójwymiarowego manewru, śmieszne jak bardzo nie było to zabezpieczone, choć były one bez uzbrojenia. Instruktorzy byli zdziwieni, gdyż z lasu wyłoniły się głośne dźwięki trzasku, a końcowo całe przedstawienie ukazało ogromny wybuch. Okazało się, że dla biegaczy przygotował pełno zapadni, ci w nie wpadali nie mając już siły się wydostać. Inni mieli nieco mniej szczęścia i poobijali się po bocznych ruchomych pułapkach. Latający na trójwymiarowych manewrach spotkały fajerwerki. Doznali poparzeń a ich stalowe łączenia popękały i spowodowały upadek. Tak oto jeden chłopak pokonał prawie 10 innych kadetów, wychodząc z stoickim spokojem, jakby nic się nie stało a on wykonał tylko swoją powinność. Zaraz po tym wysłał w niebo karmazynową flarę, dlaczego? Ponieważ wiedział że czeka go osąd wojenny i będzie potrzebował silnej ręki swojej rodziny. Ta rzeczywiście go wyciągnęła, a jego starszy brat nawet zauważył wracając z swojej wyprawy, gdyż już od dawna był Zwiadowcą. Ojciec podarował mu drugą flarę i po wybronieniu i podaniu matki jako przykład prześladowania, dano mu drugą szanse. Jednak tym razem było kompletnie inaczej, obrano mu kompletnie inne szkolenie. Zauważyć też mogli, że nie nadaje się do walki w zwarciu, zaczęli więc obierać mu całkiem inne szkolnictwo oparte na strzelectwie, zasadzkach, taktykach i przede wszystkim zabawy z materiałami wybuchowymi. Tak wygląda czas aktualny, gdy tylko go przenieśli okazało się, że ma teraz okazje zobaczyć swoją znajomą z młodych lat. „Witaj ponownie, Hekate Morcant. Czyżby moje sławne wybuchy i doszły do twoich uszu?” Zapowiadało się zabawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monarcha
Admin
avatar

Dołączył : 14/02/2013
Posty : 127

PisanieTemat: Re: Revisteles Fillflame   Nie Wrz 08, 2013 11:46 pm

Karta długa i bardzo ciekawa. Z przyjemnością akceptuję i życzę miłej gry.

_________________


...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://monogatari.forumpl.net
 
Revisteles Fillflame
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin ::  :: Rekrutacja :: Karty Postaci-
Skocz do: