IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nasze Headcanony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Irvin
Kapitan Korpusu Zwiadowczego
avatar

Dołączył : 23/08/2013
Posty : 198

PisanieTemat: Nasze Headcanony   Pon Paź 21, 2013 12:19 pm

Jak nazwa tematu wskazuje, nasze HC odnośnie ulubionych i tych mniej lubianych postaci w SnK. Zachęcam do dyskusji i porównywania naszych założeń >D
Nie ciskamy hejtem, ale ładnie ze sobą rozmawiamy c:

Irvin
1. Szkolił się razem z Mike, Keithem i Nile.
2. Jego najlepsi przyjaciele to Lawrance i Mike (oboje nie żyją). Przyjaźni się także z Hanji i Rivelsem.
3. Ukończył szkolenie na 15 miejscu.
4. Jako kadet razem z Mike i Lawrancem nie umieli usiedzieć za długo na miejscu co skutkowało różnymi "krzywymi" akcjami. Do czego obecnie Irvin się zbytnio nie przyznaje.
5. Stracił ojca i brata za murem, krótko po tym jak
6. Swoją pierwszą miłość stracił na jednej z wypraw. Lindsay zginęła na tej samej wyprawie co Lawrance. Od tego czasu chłopak spoważniał.
7. Nim został kapitanem, pełnił funkcję dowódcy.
8. To nie tak, że Irvin nie lubi Nilea. Z niego zawsze się fajnie żartowało.
9. Nie jest człowiekiem bez uczuć. On zwyczajnie z racji zajmowanego stanowiska jest bardzo powściągliwy.
10. Marzy mu się założenie własnej rodziny.


Mike
1. Jest żonaty i posiada dwójkę dzieci (7 letniego chłopca i 4 letnią dziewczynkę)
2. Od czasu do czasu lubi przypomnieć Irvinowi, że kiedy był kadetem za świętego nie uchodził.
3. Sporo czasu spędza z Irvinem wspominając "stare dobre czasy" przy kuflu piwa.
4. Poszedł do wojska, bo jego matka chciała by chociaż jedno z jej dzieci było żołnierzem a nie rolnikiem.
5. Ukończył szkolenie na 2 miejscu.


Hanji
1. Już za czasów szkolenia znana była z innego podejścia do tytanów.
2. Kiedyś zabujała się w młodym panie Smith jednak kiedy poznała jego partnerkę zrezygnowała z próby walki o jego uczucie.
3. Ukończyła szkolenie na 5 miejscu
4. Podczas pierwszej wyprawy za mur skoczyła na kark tytana przytulając się do niego i ciesząc z pierwszego spotkania.


Nile
1. Szkolił się razem z Irvinem i Mike. Chciał iść do Żandarmerii by oddać swoje serce królowi.
2. Był obiektem kpin ze strony Irvina po tym jak wyśmiał zwiadowców.
3. Ukończył szkolenie na 1 miejscu
4. Został kapitanem Żandarmerii 3 lata po tym, kiedy Smith otrzymał posadę kapitana



<3

_________________

Capitan Handsome
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eren Jaeger
Członek oddziału specjalnego
avatar

Dołączył : 12/06/2013
Posty : 345

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Czw Paź 24, 2013 1:44 pm

Kto to Lawrence, i dlaczego zginął..? D:

_________________
~The look Jean gives him is positively murderous. “Eren. You are not putting fucking shampoo in my ass.”

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Paź 27, 2013 11:36 am

Hummm
Bercik raczej nigdy nie wyzna miłości Annie, bo boi się o przyjaźń między nim, a Reinerem.
Nie przesadzajmy, że Bercik tak się poci, ma po prostu ... taki okres dojrzewania
WIelorakie pozycje senne Bercika wywołane są przez nocne mary dotyczących zdrady ludzkości.
Co nie zmienia faktu, że dobrze mu to służy przy używaniu 3DM
Podobnie jak Annie i Reiner jest zmuszany do transformacji i robienia tego co robią przez Małpę Tytana. Jeśli będą nieposłuszni już nigdy nie cofną procesu przemian, a ich wioska na zawsze będzie pełna trytanów
Powrót do góry Go down
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Paź 29, 2013 6:08 pm

HC, a właściwie logiczne wnioski.


- Silni. Doświadczeni. Lojalni. Bezwzględni. -
Możecie sobie żartować z ponurego niziołka i jego 160 centymetrów wzrostu. Śmiejcie się z momentów, gdy Zoë‘ zachowuje się jak pies Pawłowa. Rozczulajcie się nad wąchającym wszystkich Mikem. Wygwizdujcie grube brwi Irvina. Mylcie Nanabę z facetem. Ale zapamiętajcie jedno.
To oni są najsilniejszymi zwiadowcami w całym korpusie.
Cztery osoby. Dokładnie tylu personom Irvin bezgranicznie ufa - to im zdradza większość planów. Ich unia trwa już ponad pięć lat - od pamiętnej wyprawy za mur zżyli się ze sobą bardziej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Przetrwali całe lata, podczas gdy inni umierali. Pomyślmy przez chwilę. Większość zwiadowców służy najwyżej przez trzy lata - nie oszukujmy się, każda wyprawa okupiona jest śmiercią setek żołnierzy. A znamienita piątka przetrwała znacznie więcej. Ci ludzie znają tragedię jaką przyniósł ze sobą Olbrzymi Tytan, brali udział w ekspedycjach, które kończyły się prawdziwą masakrą i zawsze wychodzili z nich żywi. Doświadczali szykanowania społeczeństwa, zaciskali zęby i wysłuchiwali obelg rzucanych za ich plecami. Wiernie stali za Irvinem, zawsze ramię przy ramieniu, wyprostowani i gotowi oddać wszystko dla dobra ludzkości.
To tylko pokazuje jak niesamowicie silna i inteligentna jest ta grupa. Każdy z nich jest indywidualistą, ma dziwne nawyki i czasem zachowuje się niezrozumiale - ale są warci więcej niż Eren, Mikasa i Armin razem wzięci i pomnożeni przez cztery. Mają doświadczenie, którego brakuje wielu innym. Mikasa nie przeżyłaby wyprawy sprzed pięciu lat. Eren nie powróciłby ze starcia z Olbrzymim Tytanem. Armin nie mógłby patrzeć jak oddziały zwiadowców idą na pewną śmierć.
Ci ludzie mieli przyjaciół, których agonię codziennie widzą w koszmarach. Prawdopodobnie boją się bardziej, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Na pewno widzieli najbrutalniejsze obrazy wojny. Ale i tak wciąż podejmują walkę.
Na pewno mają chwilę, gdy potrzebują jedynie swojej obecności. Gdy schodzą się do gabinetu Irvina i trwają w milczeniu, niepojętym dla innych zrozumieniu. Akceptują swoje wady, znają na wylot, wiedzą, że w każdej sytuacji mogą polegać na sobie nawzajem. Nie wyobrażam sobie, że mogliby się pokłócić o błahostkę, zerwać długoletnią przyjaźń i po prostu odejść - oczywiście momentami się ze sobą nie zgadzają. Każdy z nich ma swoją osobliwą specyfikę, która czasem utrudnia całej reszcie egzystencję. Ale odnaleźli wspólny język w całej plejadzie różnic - Irvin potrafi jednym spojrzeniem uciszyć gadaninę Zoë, Rivaille łaskawie przymyka oko zagadującą go Nanabę, a Mike nie wadzi nikomu. Ta grupa to trzon korpusu zwiadowców.


Irvin Smith
1. Może go przeceniam, ale uważam, że jest najinteligentniejszą postacią z całej serii. Zawsze, naprawdę zawsze ma plan - od A do Z. Przewiduje praktycznie wszystko, rozważa każdą możliwość nim wykona jakikolwiek ruch. Wiedział, że poświęci cały oddział specjalny, gdy przywołał do siebie kaprala (Petra, Erd czy Aururo nie mieli szans, niestety). Ale wiedział również, że najważniejsze osoby - Rivaille i Eren - nie zginą. I tylko to się liczyło. Może ponieść straty, ale najważniejsze by nie stracić z oczu głównego celu.
2. Tak, idąc powyższym tokiem rozumowania wierzę, że poświęcając swoją rękę też miał jakiś plan. Na pewno. W końcu jest geniuszem.
3. Ze wszystkich zwiadowców, to jego najbardziej prześladują duchy zmarłych przyjaciół. Obowiązkiem dowódcy jest napisać do każdej rodziny zmarłego krótki list - dowód na to, że śmierć kolejnego zwiadowcy nie poszła na marne.
4. Dowódca całego korpusu Zwiadowców to posada na pełny etat, siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, bez możliwości urlopu. Irvin zabiera raporty do domu, pracuje w drodze, funkcjonuje jako kapitan przez cały dzień. Już dawno przestał oddzielać życie prywatne od służby - dla niego istnieje jedynie obrona ludzkości.
5. W wolnych chwilach gra w szachy. To odpręża, relaksuje i kto wie co jeszcze.
6. Tak, Erwin to manipulator. Ale mimo krwi na rękach, mimo ciągnącym się za nim fatum śmierci, posiada ludzkie odruchy. Czuje jak każdy człowiek. I przeżywa każde niepowodzenie.
7. W jego życiu nie ma miejsca na szczęśliwą rodzinę, słodkie bachorki biegające po zielonej trawce i łagodną żonę. To żołnierz - zahartowany, twardy i nieustępliwy. Ma pod sobą ufne oddziały i jeden, jasny cel. Tylko w pełni oddając się jednemu powołaniu, można się całkowicie spełnić.
8. Irvin to autorytet. To instytucja. Nie można się z nim sprzeczać, podważać czy negować jego zdania.



Mike Zakarius
1. Jak dla mnie, trzyma z Nanabą. Rozumieją się, doceniają, wspierają. Nie są razem, za dużo przeżyli by móc normalnie funkcjonować, jak znane nam szczęśliwe małżeństwa.
2. Zawsze wyczuje nastrój Irvina. Kapitan może być wyśmienitym aktorem, ale nosa Mike'a nie oszuka :'D
3. Nie jest nadzwyczaj inteligenty czy bystry, ale - przyznajemy to szczerze - na tle Irvina rzadko kto nie wypada blado. Mimo wszystko Mike się nie poddaje, nigdy nie rezygnuje i nie posiłkuje ucieczką - ma honor, dumę i zna swoją wartość.
4. Na samym początku szkolenia... grzywka zasłaniała mu pole widzenia. Irvin uciął ją jednym ruchem. Dosłownie. Od tamtej pory wiadomym jest, że Smith nie zrobi wielkiej kariery jako fryzjer.
5. Możliwe, że to jedyna osoba, która znosi obecność Zoë. Podpułkownik Hange mu w życiu nie przeszkadza, pogada sobie, jest ciepła, więc łatwo się o nią oprzeć i zasnąć. A to, że kobieta rzadko przejmuje się stanem przytomności swojego towarzysza...



Rivaille
1. Tylko ja marzę o tym, by się dowiedzieć jak Irvin przekonał najsłynniejszego i najbardziej niebezpiecznego przestępcę podziemnego światka do wstąpienia do oddziału zwiadowców? D: Zakładam, że Smith na początku chciał sprawdzić siłę tajemniczego jegomościa. Później, w wyniku niejasnych okoliczności, Rivialle trafił przed sąd. Dostał wybór - śmierć albo przyłączenie się do Zwiadowców i odkupienie swoich zbrodni. Przestępca w szeregach wojska musiał sporo kosztować Irvina - być może fundusze znacznie się uszczupliły, a poparcie wśród społeczeństwa gwałtownie spadło. Początkowo Rivaille nie szanował zwiadowców. Irvin przemówił do rozsądku, musiał powiedzieć mu coś, co zaważyło na dalszym losie słynnego kaprala. Myślę, że Smith wiedział, że do młodego chłopaka prędzej przemówi siła niż słowa - dużą rolę odegrał tu również autorytet dowódcy, jego zgrabne manipulacje i wiara, jaką pokładał w młodym chłopaku. I tak oto Rivaille wyszedł na prostą, został znamienitym kapralem i wolałby pracować sam. Ale pałęta się za nim cały oddział specjalny, cholera.
Dobra, to tylko moje spekulacje. Usiądę w kąciku i poczekam na rozwikłanie tajemnicy historii kaprala.
2. Żabot. Chusta. Szal. Cokolwiek by nie nosił pod szyją - to prezent od Irvina. Smith ma "bolo tie", a jego kapral cholerny żabot. Deal with it.
3. Jego predyspozycje do używania sprzętu trójwymiarowego odkrył Irvin. I z całą pewnością zdecydował się podnieść poprzeczkę wymagań i osobiście poprowadził część treningu Rivaillea (nienawidzę odmieniać jego imienia. Po prostu... nie). Tutaj pojawia się mój roztkliwiony hc z ciemny lasem - najlepiej ćwiczyć po ciemku, w deszczu, gdy wyobraźnia płata figle, a rozkazy dowódcy przyprawiają o wściekliznę (coś w stylu: "nie interesuje mnie, że trenujesz od trzech godzin, wykonasz ten obrót jeszcze sto razy, aż się nauczysz, szeregowy").
4. A na samym początku kariery, Rivaille był na najniższym szczeblu w hierarchii... tak, był szeregowym.
5. Jeśli istnieje osoba, która może bezkarnie opierać się o biurko kapitana, to jest nią Rivaille.
6. Kapral nie jest bezuczuciową maszyną - oczywiście, dystansuje się od innych, nie zwierza całemu światu ze swoich skrytych marzeń i unika sympatyzowania z własnymi podwładnymi. To mechanizm obronny - Rivaille jest najsilniejszym żołnierzem ludzkości i niejednokrotnie widział jak ludzie, którym pozwolił się poznać, umierają. Zawsze wraca żywy z każdej ekspedycji, podczas gdy inni tyle szczęścia nie mają. Nie chce doświadczać bólu, woli uniknąć poczucia straty.
7. Myślę, że jest młodszy od Zoë. I, ze względu oczywistego talentu, został w trakcie szkolenia przepisany do starszej grupy. Zajmował pierwszą lokatę w swoim oddziale szkoleniowym, a Hange starała się zrobić wszystko, by przejąć jego pozycję. Tłukli się, obrzucali błotem i rywalizowali o wszystko. Była jedną z nielicznych osób, którym nie przeszkadzało jego szemrane pochodzenie.
8. W moim hc, Rivaille pochodzi z arystokratycznej rodziny. Możliwe, że został wydziedziczony, odciął się od swojej rodziny i porzucił ideały w których żył. I nauczył się kląć na wszystko.
9. Gdyby był smerfem, byłby Marudą :'D



Zoë Hange
1. To jedna z tych nielicznych i legendarnych osób, które podobno potrafią ograć Irvina w szachy. Podobno.
2. Każda wysunięta przez nią teza, ma swoje potwierdzenie. Nie rozgłasza fałszywych informacji, nie puszcza w obieg niepotwierdzonych hipotez. Nie lubi nieścisłości - wszystko powinno być maksymalnie doprecyzowane, szczegółowe i wyjaśnione.
3. Chciałaby traktować tytanów jak ludzi, ale nigdy nie zapomina kim naprawdę są. Wydaje się przy nich lekkomyślna i nieprzewidywalna, ale w gruncie rzeczy każdy jej ruch ma na celu zbadania reakcji tytana. Wciąż ma nadzieję, że ludzie i tytany mają jakiś wspólny mianownik.
3. Gdy próbuje uargumentować nową tezę, siada po turecku, opiera ramiona na kolanach, a dłonie splata w piramidkę, którą przykłada do brody. Potrafi zastygnąć w podobnej pozycji na całe długie godziny.
4. Wyszukanie jednego, konkretnego raportu w jej gabinecie graniczy z cudem. Jej oficyna zawsze wygląda jakby przeszło przez jej środek tornado.
5. Czasem nachodzi swoich przyjaciół, przysiada obok i po pokojowo egzystuje metr dalej. Rivaille może ją miażdżyć każdym słowem, ale wystarczy ciche: "potrzebuję towarzystwa", a zaciska zęby, liczy do tysiąca i dzielnie znosi obecność Hange. Irvin przywykł już do niezapowiedzianych wizyt swojej pani podpułkownik, a Mike i tak liczy na monologującą, przenośną poduszkę. Tylko Nanaba próbuje nawiązać jakąkolwiek rozmowę, ale zwykle jej próby spełzają na niczym.
6. Jeśli chodzi o kobiecą solidarność jajników, to Zoë czuje się w obowiązku poprzeć Nanabę.
7. Zoë nie jest głupia i nie myśli ani o związkach, ani o partnerstwie, ani o wesołym domku rodzinnym. Korpus zwiadowców traktuje jak azyl, Irvina jak papę Smerfa kierunkowskaz, a Nanabę, Mikea i Rivaille'a jak najbliższych przyjaciół. Wierzy, że dziecko ogranicza, a jednocześnie dodaje skrzydeł. Nie jest tajemnicą, że żołnierz, który walczy o jedną, konkretną osobę to najsilniejsza broń. Jednocześnie łatwo go złamać i skrzywdzić - a do tego Hange nie możę dopuścić.
8. Gdy umiera ktoś bliski, gdy życie traci jej podwładny, gdy ekspedycja kończy się rzezią - nigdy nie płacze. Potrzebuje tylko ciepła, chwili słabości w obcych ramionach, które nie odtrącą, nie ocenią, a przyjmą ją bez słowa. I potem wypuszczą, w milczeniu, nie zatrzymają, gdy odjedzie.


Nanaba
1. Ukryty ninja. Wszyscy wiedzą, że należy do elitarnej piątki, ale nikt nie sądzi, że jest aż tak silna. Dzięki temu łatwo nawiązuje znajomości z żołnierzami niższych szczebli, doradza młodszym kolegom i wyczuwa niepewną atmosferę w korpusie.
2. Myślę, że ma misję. Wielką i chwalebną misję udowodnienia każdemu plemnikowi, że kobieta potrafi walczyć. Dlatego ścięła włosy, nie ujawnia swojej płci i niejednego faceta przewyższa o głowę w walce.
3. Możliwe, że czuła coś do Mikea. Kiedyś, gdy jeszcze czasy były spokojniejsze, a ludzkość trwała w słodkim śnie, przekonana o swoim bezpieczeństwie. Być może wtedy coś między nimi zaiskrzyło, może niewiele brakowało do wykonania odważniejszego kroku... ale pojawił się Olbrzymi Tytan i... cóż.


Po tym przydługim wstępie...
Kapitan napisał:
Irvin
1. Szkolił się razem z Mike, Keithem i Nile.
8. To nie tak, że Irvin nie lubi Nilea. Z niego zawsze się fajnie żartowało.

Zoe
4. Podczas pierwszej wyprawy za mur skoczyła na kark tytana przytulając się do niego i ciesząc z pierwszego spotkania.

Nile
2. Był obiektem kpin ze strony Irvina po tym jak wyśmiał zwiadowców.
Podpisuję się pod tym. Szczególnie, że w związku ze skomplikowaną relacją Irvin-Mike-Nile przeczytałam wystarczającą liczbę opowiadań anglojęzycznych. To fanon: dowódca żandarmerii staje kością w gardle Irvina, i na odwrót. A Mike, jako wierny towarzysz, popiera Smitha :'D
A hc o Hange mnie rozbroił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rivaille
Dowódca oddziału specjalnego
Heishichō
avatar

Dołączył : 17/02/2013
Posty : 290

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Paź 29, 2013 6:30 pm

To takie wspaniałe, że wreszcie ktoś widzi Rivelsa podobnie, jak ja. ; ; Zgadzam się z tobą niemal we wszystkim - i w jego arystokratycznym pochodzeniu, i w kontaktach z Irvinem, i w tym, że nie należy go odbierać jako zwykłą maszynę do zabijania... Osobiście uważam nawet, że ludzie, którzy psioczą na tę postać, po prostu jej nie rozumieją. D:

_________________
Cleaninig is justice.


Pinakoteka: xxxxxxxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Paź 29, 2013 6:50 pm

Kapral napisał:
To takie wspaniałe, że wreszcie ktoś widzi Rivelsa podobnie, jak ja. ; ;
Jeju, jest nas więcej? *p* Naprawdę? Boru Słowackiego, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Wszyscy tak spłycają postaci, ograniczają je do świra/maniaka czystości/idioty, że to jedno zdanie przywróciło mi wiarę w polskich fanów. ;-;

Kapral napisał:
Zgadzam się z tobą niemal we wszystkim (...)
Aż mnie kusi zapytać z czym się nie zgadzasz. Jestem z natury ciekawa :'D I skoro przyznałaś podobny punkt widzenia tej konkretnej postaci, to mogłabyś też zdradzić swoje hc. Tak mnie zaintrygowałaś - do tej pory spotkałam tylko trzy osoby, które szanowały tę postać i potrafiłyby ją odpowiednio rozwinąć.

Kapral napisał:
Osobiście uważam nawet, że ludzie, którzy psioczą na tę postać, po prostu jej nie rozumieją. D:
Popieram całą sobą.
Chociaż myślę, że tutaj dochodzi również ignorowanie mentalności postaci. Nie rozpisywałam już swoich hc odnośnie świata przedstawionego w Shingeki no Kyojin, ale często i gęsto fani pomijają kwestie psychiki bohaterów - nie dostrzegają jak wiele przeszli i jakich trudności mogą doświadczać w codziennym życiu. Ten aspekt serii jest ignorowany, bo nikt nie lubi postaci, za którymi ciągnie się widmo śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvin
Kapitan Korpusu Zwiadowczego
avatar

Dołączył : 23/08/2013
Posty : 198

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sro Paź 30, 2013 12:18 pm

Eren Jaeger napisał:
Kto to Lawrence, i dlaczego zginął..? D:
Lawrance był przyjacielem Irvina, poznali się w obozie szkoleniowym. Był jego pierwszym przyjacielem od serca i zarazem pierwszą osobą z jaką załapał kontakt w obozie. Chciał iść do Żandarmerii, ale skończył szkolenie na 11 miejscu i wybrał oddział zwiadowców. Zmarł podczas jednej z wypraw za mur, kiedy oddział w jakim był przydzielony razem z Mike, Irvinem, Lindsay i Auruo dostał nowego dowódcę. Szczegółowy opis jego śmierci w dalszych częściach mojego ficka XD *TAK WEŹMIE SIĘ ZA DRUGĄ CZĘŚĆ. SPOKOJNIE. TAK*

Hanji, kocham twoje HC pani od Tytanów. ; ; Chyba się nie obrazisz, jeśli użyję je w swoim ficku o początkach kariery Irva? :c
Co do mojego własnego HC Zoe. Cóż.. Zawsze była roztrzepana. Szczęście miała, że trafiła do oddziału Irvina xD

Zoe napisał:
3. Ze wszystkich zwiadowców, to jego najbardziej prześladują duchy zmarłych przyjaciół. Obowiązkiem dowódcy jest napisać do każdej rodziny zmarłego krótki list - dowód na to, że śmierć kolejnego zwiadowcy nie poszła na marne.
4. Dowódca całego korpusu Zwiadowców to posada na pełny etat, siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, bez możliwości urlopu. Irvin zabiera raporty do domu, pracuje w drodze, funkcjonuje jako kapitan przez cały dzień. Już dawnno przestał oddzielać życie prywatne od służby - dla niego istnieje jedynie obrona ludzkości.
Tak bardzo się z tym zgadzam. Co wedle mnie nie koliduje z jego gdybaniem sobie "A gdybym miał żonę i dzieci", jednak w jego życiu po prostu nie ma na to czasu. Nawet jeśli by się z kimś związał dobro ludzkości zawsze było by na pierwszym miejscu. Pięknie wyjaśnione będzie dlaczego Irvin aż tak poświęcił się pracy w moim ficku. Bo jak dla mnie, aż takie oddanie się sprawie musi mieć korzenie w przeszłości. Sam z siebie byłby aż tak niezdrowo oddany sprawie? Szczerze wątpię...

Zoe napisał:
5. W wolnych chwilach gra w szachy. To odpręża, relaksuje i kto wie co jeszcze.
Jakoś ja nie widzę Irvina siedzącego przed szachownicą o:
W moim HC jeśli chce się odprężyć to idzie do Lasu Gigantycznych na terenie muru Rosa, tudzież nawet Maria i śmiga na manewrze. Czasem nawet z Mike grają w piłę podczas 3d, aczkolwiek mają na to mało czasu, bo pan Kapitan nie bardzo chce być ktoś zobaczył jego ulubioną rozrywkę.

Co do Nanaby, ciekawe o: Ja się w tą postać nigdy nie wgłębałam. Ni mnie ziębi, ni parzy.
Jeśli chodzi o Riva, to na równi z Erenem tak samo mnie denerwował. Jednak po graniu tu na forum zaczęłam na niego trochę inaczej patrzeć i absolutnie podpisuję się pod tym co odnośnie kaprala napisała Hanji i Rivels <3

Bert, proszę wytłumacz mi paring BertxAnnie. Bo ja go po prostu nie widzę, i chyba jedyną podstawą ku niemu jest moment z chyba 49 chaptera gdzie Armin mówi mu, że Annie jest torturowana.
Nie widze ich razem... XD

_________________

Capitan Handsome
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sro Paź 30, 2013 3:25 pm

Nanaba dziewczyną? Jak dla mnie to ma zbyt męską budowę ciała, jak na kobietę, jeśli mam być szczera xd

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sro Paź 30, 2013 4:37 pm

Kapitan napisał:
Chyba się nie obrazisz, jeśli użyję je w swoim ficku o początkach kariery Irva? :c
Nie, sama je wpycham do swoich jednostrzałowców. I mam ich jeszcze cały worek, więc nie krępujcie się - bierzcie i jedzcie :'D

Kapitan napisał:
Cóż.. Zawsze była roztrzepana. Szczęście miała, że trafiła do oddziału Irvina xD
Szczerze powiedziawszy na początku widziałam ją jako roztrzepaną strzechę włosów. Dopiero później przekonałam się, że to mało prawdopodobne - w podstawowych sferach życia Hange zachowuje się racjonalnie. Jest dokładna, sumienna i rzetelna - słowem, kompletne przeciwieństwo kobiety, która w konfrontacji z tytanem byłaby gotowa wyznać mu dozgonną miłość. Myślę, że Hange wydaje się otwarta i rozgadana, ale to ścisły umysł naukowca. Żyje w swoim własnym świecie, często nierozumiana przez otoczenie.
Opracowuje teraz swój własny hc z jej przeszłością, w którym właśnie alienacja byłaby punktem zwrotnym w jej zafascynowaniu tytanami. Ludzie wokół nie pojmowali jej sposobu myślenia, ograniczali się do przyjętych przed stu laty norm i kwestionowali każdy przejaw indywidualizmu. Skreślali wszystko, czego nie pojmowali. Tytanów również.

Kapitan napisał:
Nawet jeśli by się z kimś związał dobro ludzkości zawsze było by na pierwszym miejscu.
Oczywiście. Nic dodać nic ująć, chciałam tylko wyszczególnić, że się z tym w stu procentach zgadzam :'D

Kapitan napisał:
Pięknie wyjaśnione będzie dlaczego Irvin aż tak poświęcił się pracy w moim ficku. Bo jak dla mnie, aż takie oddanie się sprawie musi mieć korzenie w przeszłości. Sam z siebie byłby aż tak niezdrowo oddany sprawie?
Trzymam za słowo, naprawdę. I, jeśli moje podejrzenia są słuszne, a ty publikujesz swoje opowiadanie na fanfiction.net, to je śledzę :'D
Każdy musi mieć powód, by regularnie ryzykować własne życie w obronie ludzkości. Ludzkość to masa, tłum, bezosobowa gromada, która często obrzuca zwiadowców wyzwiskami i nie docenia ich poświęcenia. Dla takich niewdzięczników nie walczyłby nawet największy zapaleniec - działania bohaterów determinuje ich przeszłość, która pozostaje jedną wielką niewiadomą. Jestem przekonana, że moja ulubiona piątka postaci nie ma rodzin - a przynajmniej nie takich, do których wracaliby z uśmiechem na ustach. Hange ucieka przed duchami przeszłości do laboratorium, Rivaille koczuje wraz ze swoim oddziałem specjalnym, Mike zawsze jest w pobliżu, a Irvin wrósł w krzesło w swoim gabinecie. Nanaba trzyma się blisko przyjaciół, ale niespecjalnie widzę ją w roli matki.
Każde z nich jest oddane sprawie. Są jak fundament korpusu, stała, constans. Odrzucili świetlaną przyszłość, wizję rodziny i trywializm zwykłych ludzi, by poświęcić swoje życie. Walczą, by przyszłym pokoleniom wiodło się lepiej.

Kapitan napisał:
Jakoś ja nie widzę Irvina siedzącego przed szachownicą o:
Każdy geniusz zła potrafi grać w szachy :'D
Ten hc to wynik rozwlekłych dysput ze znajomymi. Ktoś rzucił luźną myślą, że każdy intelektualista to mistrz szachów. Irvin to strateg, a mnie bardzo spodobała się wizja podkomendnych jako jego pionków.
Nie wspominając o opowiadaniu, w którym Mike nie zrozumiał poleceń kapitana i Irvin wyłożył mu wszystko na szachownicy. "Ty jesteś wieżą, bo gdy ruszysz do boju nic ciebie nie zatrzyma. Nanaba jest pionem, Hange to goniec, a Rivaille jest hetmanem. Królem pozostaje ludzkość, przyjacielu".

Kapitan napisał:
Jeśli chodzi o Riva, to na równi z Erenem tak samo mnie denerwował.
Rivaille to postać, o której mogłabym pisać i pisać. Cholernie złożona, cholernie enigmatyczna, cholernie niejasna. A Erena nie lubię, przyznam się bez bicia. Ostatecznie załamywałam nad nim ręce, jak przez cały odcinek dojrzewał do walki.
Wolę go z AU +10, gdy staje się wartościowym członkiem oddziału, ściśle współpracuje z Rivaillem i nie dąży do samozagłady ("zabiję wszystkich tytanów... będąc jednym z nich". Powodzenia).

Rin :'D napisał:
Nanaba dziewczyną?
Klikasz na własną odpowiedzialność:
 
Proszę bardzo :'D
Na pocieszenie - też ją wzięłam za faceta. A potem...

Kapitan napisał:
Hanji
2. Kiedyś zabujała się w młodym panie Smith jednak kiedy poznała jego partnerkę zrezygnowała z próby walki o jego uczucie.
Chciałabym się zapytać jak się na to zapatrujesz. Bo tak się nad tym głowie i chyba jestem zbyt ograniczona przez Mikea i kaprala, jeśli w grę wchodzi Hange :'D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sro Paź 30, 2013 5:35 pm

no nie wiem... wg mnie ktoś się, Hanji, pomylił na tej wikii. na serio, nie potrafię sobie tego wyobrazić. dla mnie to jest chłopak i tyle xD

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Rivaille
Dowódca oddziału specjalnego
Heishichō
avatar

Dołączył : 17/02/2013
Posty : 290

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sro Paź 30, 2013 10:18 pm

Generalnie ja uważam, że anime niesamowicie spłyciło (okroiło... jak zwał tak zwał) osobowości niektórych postaci - między innymi Rivelsa. Podobnie jak film nie jest w stanie oddać wszystkich opisów emocji i uczuć, tak samo anime nie zawsze odzwierciedla mangowy pierwowzór (mimo że i jedno i drugie opiera się głównie na rysunkach). Rivaille w mandze, a Rivaille w anime to dwie różne postaci. Raz, że w mandze wygląda młodziej (i szczuplej ;_;), dwa, że częściej na jego twarzy odmalowują się różnego rodzaju odczucia wewnętrzne.

Hanji <3 napisał:
Aż mnie kusi zapytać z czym się nie zgadzasz.
Nie zgadzam się tylko z jednym, drobnym faktem. Napisałaś, że na zmianę postępowania Rivaillego mógł mieć wpływ między innymi autorytet Irvina. Ja uważam, że to właśnie odegrało najmniejszą rolę. Musiało wydarzyć się coś innego, coś niezwykłego, bo Rivaille raczej nie należał do osób szanujących (czy też posiadających) autorytety.
Z resztą się zgadzam.

...I cieszę się, że wreszcie trafiła nam się taka fajna osoba na konto Hanji. <333

_________________
Cleaninig is justice.


Pinakoteka: xxxxxxxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erie
Członek oddziału specjalnego
avatar

Dołączył : 14/02/2013
Posty : 251

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Pią Lis 01, 2013 1:08 am

Rivaille napisał:
Raz, że w mandze wygląda młodziej (i szczuplej ;_;)
Czepiasz się szczegółów. Dla mnie kapral w każdej odsłonie jest idealny~

Cóż, ze wszystkich moich znajomych to ja pierwsza zaczęłam czytać mangę Shingeki no Kyojin i ta manga urzekła mnie przede wszystkim swoją oryginalnością. Nie tylko chodzi o kreskę, bo na to najmniej zwracam uwagi, ale o samą historię. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, jak:
Bohaterowie mówią: Damy radę, pokonamy tytanów!
I kurna nagle wszyscy umierają, w tym główny bohater! XD

W zasadzie nie wiem co tu chciałam napisać, ale macie takie o. A co tam. <3

_________________
Me imię brzmi: Tajemniczo... {Lacey}
Ale wołają na mnie Erie.
Mam 20 lat i należę do grupy Zwiadowców.
Jak na razie udało mi się przeżyć.



    Zastrzeżone:☆☆☆☆☆
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Pią Lis 01, 2013 10:11 am

Rin :'D napisał:
na serio, nie potrafię sobie tego wyobrazić. dla mnie to jest chłopak i tyle xD
Chciałabym się z tym zgodzić. Zresztą wtedy niektóre obrazki Mike/Nanaba jakie mam, nabrałyby większego sensu. Ale trzeba przyjąć na klatę, że facetem to to nie jest.
Jakby się bliżej przyjrzeć postaciom kobiecym z Shingeki no kyojin, które służą w wojskowej formacji już kilka lat, to zauważamy pewną prawidłowość. Brak wyraźnych atrybutów kobiecych, z racji treningów wzmacniających. Słowem wszystkie są płaskie jak deska do prasowania :'D Uogólniając.

Kapral napisał:
Rivaille w mandze, a Rivaille w anime to dwie różne postaci.
Zgadzam się, z marszu. Patronuje założeniu oddzielnego tematu, gdzie można by ponarzekać, jak anime zbagatelizowało potencjał bohaterów.
Myślę, że różnice między pierwowzorem kaprala a jego animowanym odpowiednikiem najlepiej widać w relacjach z Erenem. Nie będę ukrywać, że nie rozumiem ogólnonarodowego bumu na tę dwójkę - być może dzięki temu łatwiej zauważam niektóre szczegóły. Anime dało nam Rivaillea (Hiroshi Kamiya, ten głos pasuje idealnie <3) z wiecznym poker-face, wyzutego z uczuć, który po prostu dobrze zabija. Jest bezosobowy i tylko w niektórych momentach zdradza jakiekolwiek uczucia. Erena traktuje jak zadanie do wykonania, nie widzi w nim wartościowego członka własnego zespołu. Ich rozmowy są okrojone i Rivaille traci w nich to, co w mandze zostało subtelnie wyeksponowane - nie ma w nim "belferskiego" tonu. "Czarno-biały" kapral poucza Erena, zwraca mu uwagę na ważniejsze szczegóły, poszerza jego ograniczony punkt widzenia. Jednocześnie nie podaje odpowiedzi na srebrnej tacy, nie ułatwia całej sytuacji, każe ruszyć pustą głową. Daje Jeagerowi wybór zaznaczając, że nigdy nie wiadomo z góry, która decyzja jest słuszna. Można tylko mieć nadzieję, że nie będzie się jej żałować. Dla mnie Rivaille w mandze ma predyspozycje to roli mentora - jest doświadczony, może oschły i niedostępny, ale jego wiedza rzuca nowe światło na wiele szczegółów, które Eren pomija.
A w anime tego nie zauważyłam. I to już samo w sobie świadczy, jak bardzo spłaszczyło tak genialną postać.
Nie wspominając już o cholernym zakończeniu, w którym Rivaille niby w pięć sekund wskakuje w fatałaszki zwiadowcy, olewa kontuzję, ignoruje rozkaz Irvina i rusza na pomoc Erenowi, jak jakiś Superman. Po prostu... nie.

Kapral napisał:
Raz, że w mandze wygląda młodziej (i szczuplej ;_;), dwa, że częściej na jego twarzy odmalowują się różnego rodzaju odczucia wewnętrzne.
W mandze jednoznacznie pokazano, że Rivaille jest silny, ale i piekielnie szybki. Jego główną zaletą i największym atutem jest umiejętność zadawania błyskawicznych ciosów, partiami. Anime zawsze można tłumaczyć niedobranym płaszczem. I ewentualnym pokładem mięśni, które skrywa :'D
Co do uczuć - zdecydowanie tak. Ba, w mandze się nawet uśmiecha! Co prawda kątem ust, ale jak na niego to wielkie osiągnięcie. Nie wiem czy kojarzysz z mangi rozmowę kaprala z Erenem, przed krótkim wykładem Hange o łyżeczce i celach w trakcie przemiany. Rivaille mówi wprost, że w chwili gdy jego podwładni dobywają mieczy, stają się "zimnymi draniami", ale to nie oznacza, że nie mają uczuć. Producent anime zapewne źle zinterpretował jego słowa i tak oto mamy kaprala-zimnego-drania dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Kapral napisał:
Musiało wydarzyć się coś innego, coś niezwykłego, bo Rivaille raczej nie należał do osób szanujących (czy też posiadających) autorytety.
Hm, na pewno masz rację.
Idąc dalej tropem hc o wydziedziczeniu/porzuceniu rodziny, Rivaille przekreślił dwa podstawowe autorytety - ojca i matki. Później zostaje sławnym przestępcą w podziemnym światku - ostateczny dowód na to, że jakiekolwiek wzorce życiowe nie mają dla niego znaczenia. I pojawia się Irvin - twardy, nieustępliwy, który widzi w nim potencjalnego żołnierza, zauważa ukryty talent. Bierze pod swoje skrzydła złoczyńcę, trenuje go, ale nie kusi obietnicami dostatniego życia. Wątpię by Rivaille, nawet jako najlepszy kadet, miał możliwość wstąpienia do Żandarmerii - w świetle prawa wstąpienie do zwiadowców równało się wyrokowi śmierci. Na początku na pewno nie szanował Irvina, może chciał uciec? Irvin przewidywał każde jego posunięcie, poddawał go cięższym ćwiczeniom, by go sprawdzić. Gdzieś podczas szkolenia dało się zauważyć, że słowa Smitha zaczynają nabierać dla niego znaczenia, że krótkie, rzucane mimochodem uwagi są przydatniejsze niż kilometrowe monologi teoretyków strategii. Dowódca z czasem zyskał w oczach kaprala - nie sądzę, by Irvin szczególnie komplementował każdy wyczyn chłopaka, ale gdy udało mu się dokonać czegoś naprawdę zadziwiającego, wtedy w oczach dowódcy ukazywała się aprobata. Rivaille nie oddałby się pod dowództwo Irvina, gdyby go nie szanował. Być może - to już kompletnie moja własna fantazja, którą śmiało idzie zinterpretować inaczej - to Smith określił chłopaka mianem "potwora", który najniebezpieczniejszy jest przez to, że nie może się podporządkować rozkazom. I kilka lat później, Rivaille używa niemal identycznych słów, by określić nimi Erena.
Badum-tss. Moje teorie nie dorównują założeniom Hange.

Chociaż jeśli widzisz to inaczej... to z chęcią posłucham :'D

Kapral napisał:
...I cieszę się, że wreszcie trafiła nam się taka fajna osoba na konto Hanji. <333
Dziękuję ;-;
Też się cieszę~

Erie napisał:
Dla mnie kapral w każdej odsłonie jest idealny~
Podobno nie ma ideałów. Ale kiedy powstawała ta sentencja, świat nie znał kaprala.
Aparycją może nie zachwyca, ale złożonością charakteru owszem :'D Chociaż, powiem o tym wprost i bez wstydu, poszukuję w postaciach słabości. To czyni je ludzkimi, bliższymi - sprawia, że stają się bardziej realne.

Erie napisał:
Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, jak:
Bohaterowie mówią: Damy radę, pokonamy tytanów!
I kurna nagle wszyscy umierają, w tym główny bohater! XD
Nadal liczę na to, że Eren umrze gdzieś po drodze. Może w osiemnastym tomie. Byłoby bardzo miło.
Realia wojny - nigdy nie wiesz czy wrócisz żywy. Oglądając Shingeki no kyojin nie możemy z góry zakładać, że protagonista serii przeżyje. Zawsze jest nadzieja, że wykorkuje jednak dożyje i trafi do tajemniczej piwnicy :'D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvin
Kapitan Korpusu Zwiadowczego
avatar

Dołączył : 23/08/2013
Posty : 198

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Lis 05, 2013 12:55 pm

Hanji napisał:
Nadal liczę na to, że Eren umrze gdzieś po drodze. Może w osiemnastym tomie. Byłoby bardzo miło.
Realia wojny - nigdy nie wiesz czy wrócisz żywy. Oglądając Shingeki no kyojin nie możemy z góry zakładać, że protagonista serii przeżyje. Zawsze jest nadzieja, że wykorkuje jednak dożyje i trafi do tajemniczej piwnicy :'D
Czyli nie tylko ja zaciskam łapki i tąpię czekając na spektakularną śmierć Erena? >D

_________________

Capitan Handsome
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Lis 05, 2013 4:40 pm

Hanji napisał:
Nadal liczę na to, że Eren umrze gdzieś po drodze. Może w osiemnastym tomie. Byłoby bardzo miło.
Realia wojny - nigdy nie wiesz czy wrócisz żywy. Oglądając Shingeki no kyojin nie możemy z góry zakładać, że protagonista serii przeżyje. Zawsze jest nadzieja, że wykorkuje jednak dożyje i trafi do tajemniczej piwnicy :'D
Kapitan napisał:
Czyli nie tylko ja zaciskam łapki i tąpię czekając na spektakularną śmierć Erena? >D
Czy tylko mnie tutaj jest żal Erena i wolałabym, żeby mimo wszystko nie umierał? .___.

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Wto Lis 05, 2013 8:46 pm

Kapitan napisał:
Czyli nie tylko ja zaciskam łapki i tąpię czekając na spektakularną śmierć Erena? >D

No, bro :'D

Rin :'D napisał:
Czy tylko mnie tutaj jest żal Erena i wolałabym, żeby mimo wszystko nie umierał? .___.
*Taktownie milczy*
Nie żebym uważała Erena za nieciekawą postać, ale... miejscami jest zbyt szablonowym idealistą. Zresztą jakaż by to była oryginalność, gdyby główny protagonista serii zmarł! :'D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Lis 10, 2013 2:03 pm

Oryginalność oryginalnością, ale i tak byłoby mi smutno ;-;
Ja za to mam teorię dotyczącą samego powstawania tytanów, ale wydaje się trochę abstrakcyjna, przynajmniej dla mnie, dlatego oznaczę to spoilerem, żeby było wiadomo, że klikacie na własną odpowiedzialność xD"

Spoiler:
 

Wiem, śmieszne, ale musiałam się z kimś podzielić ;w;

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Lis 10, 2013 11:36 pm

Rin :'D napisał:
Oryginalność oryginalnością, ale i tak byłoby mi smutno ;-;
Więc... komu by nie było? ;-; Da się przywyknąć do pogromcy tytanów, który sam jest tytanem, który w każdym odcinku artykułuje przynajmniej osiem razy swoje intencje co do tytanów (swoją drogą ustaliłam ze znajomymi, że gdyby usiąść do maratonu Attack on Titan z Absolutem, zakładając, że wypije się strzemiennego za każdym razem gdy Eren powie "nienawidzę tytanów/zabiję ich wszystkich", skończylibyśmy pijani gdzieś przy szóstym odcinku :'D) i ogólnie jest chodzącym przykładem, że droga do samozagłady może być niesamowicie nudna... Nie, jednak nie byłoby mi specjalnie przykro, gdyby postanowił kopnąć w kalendarz. Niestety jest ważny, ma te swoje tajemne moce, taki Ultimate Power Ranger Titan, więc... na razie będzie żyć.
No i muszę się dowiedzie o co chodzi z tą cholerną piwnicą xD

Rin :'D napisał:
Ja za to mam teorię dotyczącą samego powstawania tytanów, ale wydaje się trochę abstrakcyjna, przynajmniej dla mnie, dlatego oznaczę to spoilerem, żeby było wiadomo, że klikacie na własną odpowiedzialność xD"
Hange właśnie straciła przez ciebie pracę. Jak możesz! xD
Swoją drogą pozostają nam na razie tylko domysły. Po 51 rozdziale przez dwa dni chodziłam z "wtf?" na pysku. Nagle okazuje się, że ludzkość to tak naprawdę swój własny wróg. Twój znajomy z oddziału może być w przyszłości twoim wrogiem.
I doszły wyrzuty sumienia. Każdy kto mi powie, że Shingeki no Kyojin nie jest "dostatecznie głębokie", albo "wciągające/kształcące/moralizatorskie" powinien się zastanowić z pięć razy. Tak tylko mówię.


Odpowiem ci w spoilerze. Bo czemu by nie? :'D
Niech żyje spoiler!:
 

. . .
To się podlicza pod hc, jestem tego więcej niż pewna:
Achtung, znajomość 51 rozdziału jest pomocna:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Pon Lis 11, 2013 12:04 am

Hanji napisał:
Jest tylko jeden problem. Tytani czasem gryzą swoje ofiary.
No fakt, to mi umknęło .3."

Spoiler:
 
Dżiz, muszę to w końcu przeczytać >_< Gdybym zrobiła to przed wysnuciem swoich wniosków, to byłby rzetelniejsze D:

Hanji napisał:

Całkiem niezła teoria, tak na marginesie :'D Aż ją wykorzystam jako Hange, jeśli nie masz nic przeciwko.
A droga wolna, bierz i jedz z tego xD

Spoiler:
 

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Pon Lis 11, 2013 4:41 pm

Shein napisał:
Hanji napisał:
Jest tylko jeden problem. Tytani czasem gryzą swoje ofiary.
No fakt, to mi umknęło .3."
Nie wszystkie tytany gryzą, ale większość która została pokazana w mandze - tak. Należy też zauważyć, że zwykle rozszarpują ofiarę, szczególnie te pięciometrowe.

Spoiler:
 
Dżiz, muszę to w końcu przeczytać >_< Gdybym zrobiła to przed wysnuciem swoich wniosków, to byłby rzetelniejsze D:Przeczytaj :'D Jak ostatnio zaglądałam do aktualizacji był tylko prolog i pierwszy chapter, ale i tak mamy tak kilka ważnych ciekawostek.
Achtung! Spoiler leci!:
 

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shein
Strażnik muru Rose
avatar

Dołączył : 04/10/2013
Posty : 378

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Sob Sty 11, 2014 3:58 pm

Hanji napisał:
Postać kaprala po 50 rozdziale staje się... zbędna. Mam nadzieję, że nie jest to preludium do jego dramatycznej śmierci.
Wątpię, żeby autor go zabił zwłaszcza po tym, jak zapowiedział, że zmieni zakończenie, w którym to planował wybicie wszystkich, jak leci. Facet nie spodziewał się, że seria zdobędzie aż taką popularność, więc pewnie się przestraszył, że go fani znienawidzą, jeśli zrobi tak, jak zamierzał na początku ;D

_________________


"Zamierzam bronić tego muru. Tak, żeby już żaden pieprzony tytan nie odebrał mi tego, co kocham!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ogrodniczka.deviantart.com/
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Lut 23, 2014 9:44 pm

Rin :'D napisał:
Facet nie spodziewał się, że seria zdobędzie aż taką popularność, więc pewnie się przestraszył, że go fani znienawidzą, jeśli zrobi tak, jak zamierzał na początku ;D
Po jego ostatniej enigmatycznej notce w stylu: "zastanawiałem się nad zmianą zakończenia, bo wiele postaci ma swoich zagorzałych sympatyków, ale kusi mnie, żeby zdradzić fanów" nie wiem, czy ktokolwiek przeżyje. Nie zdziwiłabym się, gdyby tytany opanowały cały świat, a mury potraktowali jak niemodne zabudowania ogródka. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baude
Arystokratka
avatar

Dołączył : 27/01/2014
Posty : 185

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Lut 23, 2014 10:18 pm

Ja będę najbardziej zawiedziona, jeśli się nie dowiem skąd w ogóle ci tytani się wzięli. To, kto zginie, żebym mogła dostać odpowiedzi, jest już mniej ważne. Chociaż z całą pewnością byłoby smutne, gdyby postaci, które poznałam i polubiłam nagle umarły, ale z drugiej strony zmienienie zakończenia, tylko dlatego, że fanom może się nie podobać, wydaje mi się niewłaściwe. Poza tym, jak dla mnie najmocniejszą stroną tej mangi, było właśnie to, że postaci mogły umrzeć w każdej chwili, albo okazać się wrogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Nie Lut 23, 2014 10:19 pm

Hanji napisał:
Po jego ostatniej enigmatycznej notce w stylu: "zastanawiałem się nad zmianą zakończenia, bo wiele postaci ma swoich zagorzałych sympatyków, ale kusi mnie, żeby zdradzić fanów" nie wiem, czy ktokolwiek przeżyje. Nie zdziwiłabym się, gdyby tytany opanowały cały świat, a mury potraktowali jak niemodne zabudowania ogródka. xD

NOŻ, CO ZA... D:< Nie powiem tego przy ludziach. Najpierw szuja naobiecuje, a potem, kurna, taki numer? Jak zaraz polecę do Japonii i mu nawtykam... Chociaż w sumie czego ja się spodziewałam? Isayama to troll nad trollami, przebił tym nawet Izayasza.
Powrót do góry Go down
Zoé

avatar

Dołączył : 17/07/2013
Posty : 95

PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   Pon Lut 24, 2014 9:31 pm

Baude napisał:
Ja będę najbardziej zawiedziona, jeśli się nie dowiem skąd w ogóle ci tytani się wzięli.
Mama-tytan spotkała tatę-tytana i... małe tytany przyniósł bocian i zostawił w kapuście.
To na bank zostanie rozwiązane. Podejrzewam, że gdzieś w siedemnastym tomie, jak zasugerował sam autor. Ale kto go tam wie, skoro ostatnio zanegował możliwość zamknięcia całej akcji w przewidywanych dwudziestu tomach. Tak naprawdę każdy rozdział, bez względu na to jak nieprzydatny nam się wydaje, zawsze ma jakieś znaczenie. I powoli przybliża nas do prawdy albo do piwnicy, jak kto woli.

Baude napisał:
To, kto zginie, żebym mogła dostać odpowiedzi, jest już mniej ważne. Chociaż z całą pewnością byłoby smutne, gdyby postaci, które poznałam i polubiłam nagle umarły (...)
Nie oszukujmy się, SnK nigdy nie zakładało szczęśliwego zakończenia, gdzie wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Nawet jeśli ludzkość jakimś sposobem się uratuje, zyska przewagę, odkryję Prawdę, a Zwiadowcy jakich znamy nie będą już dłużej potrzebni - szczęśliwym zakończeniem nazwą to tylko ignoranci. Przy najbardziej optymistycznym scenariuszu ktoś ucierpi - żołnierze, bo asy, których mieliśmy okazję poznać, którzy przeżyli te pięćdziesiąt rozdziałów, żyją po to, by zabijać tytany. Unieszkodliwianie ich stało się ich nawykiem, weszło im w krew, a nawyki, które wynieśli z własnego korpusu nigdy ich nie opuszczą. Podobnie jak duchy zmarłych kolegów. To zupełnie jak pokolenie straconych, które odnotowano po pierwszej wojnie światowej. Przynajmniej ja to tak widzę, na mniejszą skalę.
Mnie zależy na tym, aby ewentualna śmierć postaci nie poszła na marne. Przychylam się tutaj do słów Jeana z ostatnich rozdziałów: "spraw, byśmy mieli za co umierać". Słowem - Eren, nie nawal. xD
Powiem tak. Jeśli zginą Erwin, Moblit, Hanji albo kapral - w fandomie i tak będą hasali po łąkach pełnych kwiatków. Jak Fred z George'm z HP.

Baude napisał:
(...) z drugiej strony zmienienie zakończenia, tylko dlatego, że fanom może się nie podobać, wydaje mi się niewłaściwe.
Wszystko tylko nie to. Zniosę i śmierć Erwina, byle tylko była "autentyczna", realistyczna, zaplanowana wcześniej przez autora. Osobiście nie wierzę, by autor cokolwiek zmieniał. Już raz udowodnił, że nie wzruszają go łzy i błagania fanów. Cokolwiek ma w zanadrzu, nie dokona nagłej korekty.

Baude napisał:
Poza tym, jak dla mnie najmocniejszą stroną tej mangi, było właśnie to, że postaci mogły umrzeć w każdej chwili, albo okazać się wrogami.
...ktoś chce coś dodać? xD
Element zaskoczenia, fakt. To najlepsza strona tej serii. Ale ja nadal nie wierzę, że Erwin będzie głównym antagonistą dla spółki Erena.

Mój kochany Armin :'D napisał:
Najpierw szuja naobiecuje, a potem, kurna, taki numer?
To autor. Wolno mu. Podobno. D:
Tak jakby to jego seria. Czy coś. Zresztą wieczystej przysięgi nie składał, więc może fanów wystrychnąć na dudki. Tak będzie zabawniej.

Mój kochany Armin :'D napisał:
Jak zaraz polecę do Japonii i mu nawtykam...
Jak masz wolny bilet, to też się zabiorę. Razem spuścimy mu taki łomot, że codziennie będzie publikować nowy chapter!

Mój kochany Armin :'D napisał:
Isayama to troll nad trollami, przebił tym nawet Izayasza.
Tutaj się nie zgodzę. Największym trollem jest Tite Kubo. Amen. Isayamie jeszcze do niego dużo brakuje. Na oko z pięciuset rozdziałów mangi. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nasze Headcanony   

Powrót do góry Go down
 
Nasze Headcanony
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Nasze Banery
» Nasze zwierzaki...
» Czy świat to rzeczywiście matrix?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin ::  :: O nas-
Skocz do: