IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dominica Schwarzmaller

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dominica
Kadet
avatar

Dołączył : 31/08/2013
Posty : 75

PisanieTemat: Dominica Schwarzmaller   Sob Sie 31, 2013 4:30 pm

Imię i nazwisko: Świętej pamięci rodzice nadali jej Dominica. A ponieważ ojciec na nazwisko miał Schwarzmaller, to i jej przypadło to nazwisko.
Przezwisko: Kiedyś jej przyjaciółka wołała na nią Ursa, co znaczyło niedźwiedzica, ale od jej zaginięcia nikt już tak na nią nie mówi. A szkoda, bo lubi to przezwisko, i przypomina jej dobre, spokojne czasy.
Wiek: Ledwo 15 latek.
Teren zamieszkania: Kiedyś mieszkała wewnątrz muru Maria, lecz teraz przeniosła się do muru Rosa.
Ranga: Kadet jak na razie.

Wygląd:  Dominica mimo tego, w jakim świecie przyszło jej żyć, jest skompresowaną radością i porywczością zamkniętą w stosunkowo wysokim, bo mierzącym 170 centymetrów ciałku. Widać to prawie zawsze- pod wachlarzem bujnych, czarnych rzęs, jej mieniące się zielenią i jasną szarością oczy zawsze są radosne, i z ciekawością wpatrują się w otaczający ją świat. Do tego najczęściej ułożone w uśmiech usta, z których często wydobywa się śmiech lub śpiew. Na kompletny obraz jej twarzy i głowy nakłada się niewielki, zadarty nosek,  oraz zasłaniająca prawie całe czoło i część prawego oka grzywka.  Jej jasnobrązowe włosy sięgają jej do ramion , i ciągle zmuszona jest je podcinać, by nie były dłuższe- gdy miała długie nienawidziła ich wiązać, więc wolała je poświęcić i je ściąć. Choć utrzymuje że w krótkich jej lepiej.
Jeśli chodzi o sylwetkę- niektórzy mówią, że jest trochę wyrośnięta, i ona sama tak uważa, bo bycie mniejszym byłoby troszkę bardziej opłacalne, ale przyzwyczaiła się do tego co ma. I może tego nie widać po niej, ale jak na młodą dziewczynę jest bardzo silna. Zawsze opiekowała się chorowitą przyjaciółką, i to właśnie przez jej siłę, i to że była od niej o wiele wyższa mimo tego samego wieku, przezywała ją Ursa.
Jeśli natomiast chodzi o ubiór, prawie zawsze zobaczysz ją w mundurze. Rzadko kiedy ubiera coś innego. W sukience zobaczysz ją jeszcze rzadziej- uważa je za trochę nieporęczne.

Charakter:  To, że jest radosna, i często się uśmiecha, wiemy. Idąc tym tropem można powiedzieć, że jest wieczną optymistką, że jest roztrzęsiona, czy nawet naiwna i głupia. Co z tego jest prawdą?
Ona sama woli żyć z uśmiechem nawet w pochmurne dni, niż wiecznie się smucić. Dlatego potrafi czerpać radość z codziennych rzeczy, które innych nie obchodzą. Zapytana dlaczego jest taka radosna powie że ,,w dzisiejszych czasach trudno o radość, więc trzeba ją czerpać z wszystkiego co się da''
Ale to nie znaczy, że nie ma smutków, czy trosk. Ale często to ukrywa, bo ,,nie chce martwić swoimi problemami innych''
Może wzięło to się od jej przekonania, że nikt się nią nie interesuje, i że jej problemy powinny zostać jej.  Ale to można jej wybaczyć, znając jej historię.
Problem jest wtedy, gdy nie wytrzyma. Trochę to co się działo ją podłamało, dlatego może się też zdarzyć że będzie mieć wahania nastrojów. Smutek, radość, wściekłość, cokolwiek.  Stara się to powstrzymywać i nad sobą panować, ale czasami może jej nie wyjść. Gdy się uśmiecha- uśmiecha się aż w oczy razi. A gdy zacznie płakać- wypłacze się kilka miesięcy wstecz i w przód. Jak wulkan- nie możesz się spodziewać, co się zaraz stanie.
Tego, co zrobi w danym momencie Dominica też nie można się spodziewać. Jest porywcza, działa impulsywnie, ale tylko w momencie zagrożenia życia swojego i przyjaciół- często gdy posądzana jest o bezmyślność kiwa głową, zgadzając się, bo wie, że nie jest to mądre. Ale wie też że tu często nie ma czasu na zastanawianie się- masz biec już. Masz walczyć teraz. Sekunda może kosztować cię życiem.
Ale nie-myślenie też może, no nie? Nie według panny Schwarzmaller- ona jest ryzykantem. Ona pójdzie, ona sprawdzi, ona złapie, pokona, zabije- a co jej szkodzi spróbować? Raz się żyje! Jeśli nie narazi to zbytnio reszty, a przy odrobinie szczęścia pomoże, to może się nawet na wroga bez broni rzucić.
Chyba że kapitan zabroni, albo obiecała. Wtedy nie, nie może. Jest lojalna, niektórzy mówią że jak pies, ale to nie prawda. Choć ,,Dominica'' oznacza ,,należącą do pana'', albo ,,psa pańskiego'' Tak naprawdę  szanuje do swoich przełożonych, ale gdy uzna że naprawdę źle robią, zrobi to po swojemu.
Kolejną jej cechą jest to, że ma duszę artysty. Bycie momentami roztrzepanym idzie swoją drogą uwielbia, i co ciekawe- nawet umie rysować, oraz grać na skrzypcach. Dlatego w wolnych chwilach robi to gdy tylko może.
W tym momencie mogę jeszcze krótko wspomnieć o ciastach. Panienka ta uwielbia piec, jak i jeść ciasta. Ale teraz rzadko to się przydaje, więc mało kto o tym wie.
Jest jeszcze jedna, ostatnia rzecz, o której warto wspomnieć mówiąc o tej młodej kadetce. Wspomniałam o byciu wrednym, oraz o impulsywnym działaniu. Dominica czasami dobija do ,,punktu krytycznego'', czyli momentu, w którym przestaje się myśleć racjonalnie, a myśli zaprząta tylko czysta złość, furia wręcz. Gdy ją wkurzysz jest duża możliwość, że się.... mocno wkurzy. Chyba że jesteś dla niej ważny, to tu już spodziewaj się niespodziewanego.
Podczas walki też się to uaktywnia-  jej wściekłość połączona z impulsywnością i niemal zwierzęcym instynktem daje wybuchową mieszankę podczas walki. Będzie walczyć póki starczy jej sił, i będzie walczyć wszystkim-  gdyby brakło na przykład gazu, jej wola przeżycia nie pozwoli jej siedzieć spokojnie. Choćby na nogach wśród tych tytanów będzie próbowała dostać się do magazynu. A z nimi będzie walczyła wszystkim, choćby innym wydawało się to bez sensu.  I będzie miała w dupie to czy będzie to bezpieczne, mądre, czy takie tam...
Historia:  Dominica nie lubi o tym opowiadać. Widać to po tym, że gdy zapytana o przeszłość, zamiast uśmiechu pojawia się mina rzadko u niej spotykana- przygnębienie. Jeśli zna cię mało, powie że mieszkała w obrębie muru Maria. Jeśli się zapytasz, co robiła, wstanie, i na odchodne powie ci że była niedźwiedziem. I cię zostawi, zastanawiającego się nad jej słowami.
Jeśli jednak zdobyłeś jej zaufanie, może uda ci się wycisnąć z niej jej historię? Wtedy usłyszysz to:
,,Zanim Maria upadła, żyłam w jej ,,bezpiecznych'' murach. Moja mama była malarką, a ojciec...nie pamiętam. Bo nas zostawił, gdy byłam malutka. Ledwo pamiętam jego twarz... a jedyne czego mnie nauczył to gra na skrzypcach.
Wiodłam naprawdę spokojne życie,  które kręciło się tylko wokół malowania, grania na skrzypcach, i przyjaciołach. No, trochę częściej też wokół bójek, w które pakowałam się dość często ze względu na chorą przyjaciółkę. Jedyną przyjaciółkę. Patricia zawsze była słabsza niż inni....dlatego znęcali się nad nią. A ja czułam się odpowiedzialna za nią, i jej bezpieczeństwo. Dlatego zawsze stawałam w jej obronie, biłam się z tymi idiotami... cóż, miałam ,,siłę przebicia''. A ona za to miała dar do uciekania. I wszyscy mówili że byłam niedźwiedziem broniącym zajączka.
Utarło się to na tyle, że zaczęli mówić na mnie Ursa, co znaczyło właśnie niedźwiedzicę. Nie powiem, podoba mi się to przezwisko, ale teraz mało kto tak na mnie mówi.... może bo nie mam już zająca?
Tak...straciłam zajączka.  Jezu, jak to głupio brzmi. Niedźwiedź przestał być niedźwiedziem, bo nie ma zająca.
To było wtedy, gdy tytani zdobyli mur Maria. Wszyscy uciekali, był ogromny popłoch. Niektórzy mówią, że zachowałam zimną krew do końca, mimo śmierci matki. Tak, matka zginęła. Tak jak wiele innych matek, ojców i dzieci tamtego dnia. Ale ja po prostu nie miałam czasu się przejmować jej śmiercią. Matka i tak mało kiedy się mną interesowała, a chciałam zająć się osobami, które jeszcze żyły. Przyznasz przecież, że dla niej nie było już ratunku, i lepiej było ratować żywych, prawda?
Chociaż mi zależało tylko na jednej osobie.
Chciałam ją znaleźć, zapewnić jej bezpieczny transport w głąb muru Rosa. Ale nigdzie jej nie było.
Pobiegłam do jej domu, który o dziwo był cały. Oczywiście nikogo w nim nie zastałam. Więc pewnie uciekła. Na pewno uciekła, zawsze uciekała, w końcu to zając.
Ale gdy byłam już bezpieczna, wśród tych wszystkich ludzi nie mogłam jej dojrzeć. Szukałam długo, wołałam, a głos mam mocny. Ale jej nie było.
I nadal nie wiem co się z nią dzieje, wiesz? Ale ja ją znajdę. Na pewno tu jest.
Ale może zmieńmy temat, wiesz, nie lubię to tym gadać. Teraz ty coś opowiedz, ale coś nie przygnębiającego, co...?''

Więcej z niej raczej nie wyciśniesz. Ale możesz próbować.

Ekwipunek: Oprócz oczywistego sprzętu do trójwymiarowego manewru, zawsze ma przy sobie scyzoryk lub sztylecik. Gdy ma wolne dodatkowo może mieć rysownik albo skrzypce i grać gdzieś przed oczami i uszami innych.
Inne:
*uwielbia czekoladę.
* Świetnie rysuje i gra na skrzypcach. A gdy gra najczęściej też śpiewa, co też źle jej nie wychodzi.
* Od straty przyjaciółki boi się trochę znów się do kogoś przywiązać.
* Może się wydawać że nie ma blizn, ale ma ich bardzo wiele- na plecach ma ich na razie 22. A licząc pojedyncze na nogach i rękach liczba dobija do 30. Tylko jakimś cudem twarz się zachowała cała.
* Ma dziwną fobię jaką jest spectrofobia. Boi się patrzeć w lustro, ale tylko w nocy.
* Jest strasznym zmarzluchem. Najszybciej marznie w stopy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Monarcha
Admin
avatar

Dołączył : 14/02/2013
Posty : 127

PisanieTemat: Re: Dominica Schwarzmaller   Nie Wrz 01, 2013 8:13 pm

Akceptuję kartę i życzę miłej gry~ c:

_________________


...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://monogatari.forumpl.net
 
Dominica Schwarzmaller
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin ::  :: Rekrutacja :: Karty Postaci-
Skocz do: